Na poziomie miejskim żyjemy dziś w dość ciekawej rzeczywistości. Powszechnie zakorzeniła się już świadomość trendu coraz bardziej dynamicznego osiedlania się ludzi w miastach (do 2050 roku może to być nawet 75% ludności świata). Mieszkańcom wydaje się coraz bardziej zależeć na dobrym samopoczuciu w dużych skupiskach, w przyjaznej, wygodnej, zdrowej przestrzeni. Jak zadbać o takie potrzeby? Specjalistami, którzy doskonale rozumieją specyfikę miasta, łącząc inżynierię i materialny wymiar terenów zurbanizowanych ze społecznymi wyzwaniami i socjologią miejską, są (przynajmniej z założenia) planiści przestrzenni.

Kraje Zachodniej Europy i Ameryk korzystają z ich wiedzy eksperckiej w zakresie zarządzania przestrzennego, do poszukiwania rozwiązań podnoszących jakość życia w mieście, w sposób spójny, zaplanowany i rozsądny. Czy w Polsce, która doświadczona przez okres sprzed roku 1989 i “opieki” szczebla centralnego nad wszystkimi aspektami życia i która straciła zaufanie do planowania przestrzennego, możliwe jest odbudowanie szacunku do planistów?

(patrz: Portal Samorządowy – „Planowanie przestrzenne w Polsce nie istnieje, ale samorządy i tak wykonały kawał dobrej roboty przez ostatnie 25 lat – ocenia w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl Bogusław Hajda ze Stowarzyszenia Forum Rewitalizacji.”)

Najważniejszym zadaniem, jakie moim zdaniem czeka planistów, i to niezwłocznie, jest zmiana języka komunikacji, która w pierwszej kolejności powinna wpływać na lepsze zrozumienie ich roli w mieście. Dziś planista kojarzony jest z wizerunkiem “urzędnika”, który zakazuje i “ogranicza” możliwości właścicieli nieruchomości, którzy chcą robić “na swoim, co chcą”. Tymczasem planista powinien się kojarzyć z osobą, która jest łącznikiem między mieszkańcami a miastem i jego przestrzenią, osobą dbającą o to, aby przestrzeń realizowała potrzeby i podnosiła jakość życia mieszkańców.

Często potocznie mówi się o planistach jako o “architektach w skali miejskiej” i to właśnie z architektów nowoczesny planista powinien brać przykład. Nie jest tajemnicą, że temat architektury i urbanistyki jest wysoce ekspercki, niekoniecznie jasny i czytelny dla każdego. Nie każdy bowiem musi potrafić czytać rysunki techniczne czy miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Architekci od lat zamiast skomplikowanych rzutów prezentują dopracowane wizualizacje 3D z możliwością oglądania przyszłego budynku w różnych porach roku, przy świetle dziennym i nocą. Taki obraz jest zdecydowanie łatwiejszy do zrozumienia. Planiści tymczasem w dalszym ciągu próbują rozmawiać z mieszkańcami, trzymając w ręku skomplikowane mapy i plany.

[bctt tweet=”W erze smart city nadszedł najwyższy czas na smart planistów, którzy korzystając z technologii będą mogli być bliżej mieszkańców.” username=”urbanwrkshp”] Czas na to, żeby osoby zajmujące się miastem zaczęły powszechnie używać ogromnych ilości danych zbieranych przez instytucje publiczne, organizacje pozarządowe, samych mieszkańców i inteligentne urządzenia miejskiej infrastruktury do budowania nowoczesnych miast. Na ratunek przychodzą coraz liczniejsze i bardziej zaawansowane narzędzia do wizualizacji dla planistów. Pomagają one agregować i prezentować dane w sposób czytelny, przemawiający do wyobraźni, tłumacząc zjawiska. Siłę technologii docenił już chociażby Królewski Instytut Planowania Przestrzennego Wielkiej Brytanii prezentując propozycje sposobów wdrażania smart city w zgodzie z zasadami planowania przestrzennego.

Lista narzędzi do wykorzystania przez planistów już dzisiaj jest długa, a z dnia na dzień na rynku pojawiają się kolejne atrakcyjne programy i aplikacje, zaczynając od najbardziej podstawowych narzędzi do prezentowania miast w 3D (ArcGIS Online – przykład Bostonu, VU.CITY), poprzez zaawansowane i multifunkcjonalne narzędzia do analiz przestrzennych i budowania scenariuszy przyszłości rozwoju miasta (UrbanFootprint, virtualcityPLANNER), narzędzia zbierające i porządkujące dane przestrzenne (przykład Manchesteru), narzędzia przydatne dla analiz wykorzystania terenu i funkcjonowania komercyjnego rynku nieruchomości (LandInsight), narzędzia do wizualizacji danych (Tekja), narzędzia oparte o wirtualną rzeczywistość (HoloMaps), aż do wydających się niedługo niezbędnych narzędzi do prowadzenia konsultacji społecznych (Maptionnaire, participatr).

Pora też, aby na kształcenie tego typu kompetencji silniej stawiały także uniwersytety, kształcące młodych planistów. Zmiana postrzegania planowania przestrzennego to także zadanie dla jednostek naukowych, które ucząc podstaw teoretycznych, muszą być świadome możliwości jakie stoją przed przyszłymi absolwentami kierunku gospodarka przestrzenna. Nie powinna być bowiem powszechną sytuacja, w której absolwenci ci w zaledwie w kilku procentach kontynuują pracę w zawodzie, ograniczając się jedynie do sektora publicznego – reszta natomiast znajduje zatrudnienie w zupełnie innych branżach.

Smart planista nie tylko powinien być świadomy wartości swojej wiedzy, ale przede wszystkim powinien zdobyć szybko umiejętności dzielenia się nią z mieszkańcami miast. Planista bowiem, nie musi być utożsamiany z administracją publiczną, o czym w wyjątkowo ciekawym podcaście mówi Joe DiStefano, ale musi być osobą, która coraz częściej pracuje dla wielu miast, w roli niezależnego eksperta. Do tego nowoczesne narzędzia wydają się niezbędne.

autorka: Agata Kuźmińska, Pracownia Miejska, absolwentka gospodarki przestrzennej, autorka bloga dla studentów i absolwentów gospodarki przestrzennej GpNext.pl