Co kryje się za terminem „Konińska zupa”? Spotkanie przy obiedzie, podczas którego lokalna społeczność nie tylko wymienia się pomysłami, ale i pozyskuje na nie fundusze. Ten amerykański pomysł na małe, szybkie zmiany miasta na lepsze okazał się ciekawym rozwiązaniem również dla Konina.

Zaczęło się od „Detroit Soup” – spotkania mieszkańców zdegradowanego, poprzemysłowego Detroit (USA), którzy postanowili zacząć zmianę swoich rzeczywistości od drobnych projektów, które można szybko zrealizować. Każdy uczestnik wpłacał pięć dolarów. W zamian otrzymywał zupę, chleb i prawo głosu w konkursie mikroprojektów. Sukces projektu przerósł oczekiwania organizatorów, a BBC zaczęło się zastanawiać, czy zupa może zmienić świat.

Pierwsza „Konińska Zupa” odbyła się w piątek, 13 marca w Centrum Kultury i Sztuki w Koninie, w ramach akcji „Konin Miasto Kobiet”. Jaki mieliśmy cel? Chcieliśmy stworzyć okazję do wymiany pomysłów na małą inicjatywę dla miasta, od razu ją sfinansować, a przy okazji zjeść wspólnie pyszną zupę. Garnek tejże przygotowała restauracja „Młynek”. Przy wejściu każdy z uczestników wrzucił 10 złotych do wspólnej puli i się zaczęło! Po długiej dyskusji i wielu pytaniach, spośród sześciu zgłoszonych pomysłów wybraliśmy „Konińskie Mikołaje” – akcję polegającą na remontowaniu pokojów dziecięcych w domach potrzebujących rodzin. Dzięki szybkiemu zaangażowaniu wielu ludzi i przedsiębiorstw pierwsze remonty już się odbyły.

Najbardziej cieszy chyba to, że nawet bez finansowania swoim życiem zaczęły żyć niektóre z pozostałych pomysłów, w tym m.in. pomysł na wieczorne kulinarne spotkania mieszkańców (najpierw wspólnie gotujemy, a później nie mniej wspólnie jemy), z których pierwsze miałoby się odbyć w zaniedbanym, nieużytkowanym obecnie budynku synagogi. Narodziły się pomysły stworzenia miejskich ogródków owocowych, wsparcia mieszkańców w organizowaniu zieleni pod blokami, a także stworzenia grupy hobbystycznej dla koninianek pasjonujących się fotografią.

Kolejna „Konińska Zupa” odbędzie się już 17 kwietnia. Szczegóły wkrótce!

Zdjęcia zawdzięczamy Pauli Walczak

🙂