W zeszły wtorek stuknął nam rok. Kilka małych projektów już za nami, wielki projekt przed nami, powiększające się grono przyjaciół, więc to jest dobry moment na to, żeby spojrzeć wstecz i zastanowić się nad tym, czego nauczyliśmy się jako Pracownia i czego ja, osobiście, nauczyłam się jako raczkująca przedsiębiorczyni społeczna.

1. Przestań liczyć na to, że ten chaos kiedykolwiek się skończy

Prawie rok temu, zapisałam się na siłownię w pobliżu mojego biura. Z wyjątkiem kilku rzadkich przypadków, nigdy nie miałem czasu, aby tam iść. Serio? W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy myślałam „Zrobię [wpisz jakąkolwiek czynność] wtedy, gdy to wszystko stanie się nieco spokojniejsze i bardziej zorganizowane.” Do tej pory tak nie było  i nigdy nie będzie.

Pytanie, czy w ogóle chcę, żeby wszystko było spokojne i zorganizowane? W żadnym wypadku! Wydaje się, że cała sztuczka polega na tym, abym dowiedziała się, jak poruszać się po tym szaleństwie , żeby jeszcze znaleźć trochę czasu dla siebie. Tylko nie „jakiegoś” czasu, a regularnego czasu tylko dla mnie. To pomoże mi połapać się w tym, co się dzieje i gdzie jesteśmy w stosunku do naszych celów. To z kolei oznacza, bycie bardziej strategicznym. Potrzebuję tego …

2. Zadbaj o swoje sieci kontaktów

Twoja sieć kontaktów to podstawa i potężne narzędzie. Jesteśmy tu we trzy, jesteśmy rdzeniem zespołu, ale jest też przynajmniej kilkanaście osób, na które możemy liczyć w chwilach kryzysowych i na codzień. Zawsze staramy się odwdzięczyć, nawet jeśli jest to tylko kawa i ciasto, które jest u nas zawsze w gotowości. Ostatnio jednak zaczęliśmy się zastanawiać czy aby na pewno poświęciliśmy odpowiednią ilość czasu z każdym z tych, którzy są z nami i z każdym z tych, których chcemy aby byli z nami. Odpowiedź jest jedna – „nie”. Dlatego też zdecydowaliśmy się, że priorytetem będzie  większe inwestowanie czasu dla naszego powiększającego się zespołu, bez względu na to jak bardzo jesteśmy zasypani robotą. (patrz punkt 1)

3. Naucz się przyjmować pomoc

Jednym z moich największych wyzwań w życiu jest nauczenie się przyjmować pomoc. To jest tak oczywiste, że jeden z moich przyjaciół nazywa mnie „Zosia Samosia”. Jeśli też jesteś początkującym i nakręconym przedsiębiorcą społecznym, to przykro mi to mówić, ale pewnie przeżywasz to samo co ja. Niezależnie od tego, jak taka postawa sprawdza się u Ciebie jako osoby, to z pewnością nie jest to dobry sposób na budowanie zespołu w Twoim przedsiębiorstwie. Pracownia Miejska to firma, ale jest to też miejsce, które przyciąga wielu ludzi i skupia ich w dążeniu do jednego, wspólnego celu. Odcięcie ich od tego i stwierdzenie „zrobię to sama” to jedna z najgłupszych rzeczy, jaką można zrobić. Jeśli ja potrafię się tego nauczyć, to Ty również.

4. Dowiedz się kogo możesz zapytać o radę, a później jej wysłuchaj

Nasz zespół ma to szczęście, że ma wielu fantastycznych doradców z różnych dziedzin. Zawsze, gdy pojawi się jakieś pytanie, niemal automatycznie wiemy do kogo zadzwonić i od razu dostać odpowiedź. To pozwala oszczędzić nam bardzo dużo czasu i zapobiega popełniać głupie błędy. Niestety nie zawsze podążamy za tą radą i wtedy nas to kosztuje.

Dlaczego czasami decydujemy się nie słuchać bardziej doświadczonych ludzi, którzy życzą nam dobrze? Możemy oczywiście tłumaczyć to na wiele sposobów, ale w moim przypadku to zawsze sprowadza się do myśli „Ach tak, to może działa w Twojej dziedzinie pracy, a moja jest czymś innym i nowym”. Arogancko, co? Więc oto moja rada: jeśli kiedykolwiek pomyślisz to samo, co ja, zastanów się jeszcze raz.

5. Małymi kroczkami

Wszyscy zaczynamy z wielkimi wizjami na to, jak zmienimy świat jako przedsiębiorca społeczny. Nie ma w tym nic złego. Cała sztuczka polega na tym, że trzeba nauczyć się jak zacząć małymi, prostymi kroczkami, żeby wszyscy mieli szanse Cię zrozumieć.

Przez ponad 4 miesiące próbowaliśmy sprzedać nasz produkt dla miast i firm, bez powodzenia. Zaczęliśmy pytać o wskazówki, każdy odpowiadał: „to jest zbyt skomplikowane, musicie to uprościć”, a ja od razu odrzucałam to, co usłyszałam (patrz punkt 3) i kontynuowałam po swojemu. Jak można uprościć tak wielką wizję?! No cóż, można. A nawet trzeba. Trzeba po prostu zacząć od tego, co ludzie rozumieją i co potrafią sobie wyobrazić. W naszym przypadku to zadziałało.

Lata przed nami

Ten rok to było wyzwanie. Ten rok to również wielka satysfakcja. W piątek jedliśmy nasz tort-pandę i rozmawialiśmy o naszych planach na nadchodzące lata. Tak, jesteśmy pewni, że mamy przed sobą przyszłość.

Jakie inne rady dasz nam na nasze następne lata?

Jakie są Twoje doświadczenia jako początkującej przedsiębiorczyni społecznej?