Wpis gościnny Witolda Nowaka, naczelnika Wydziału Rozwoju i Promocji w Starostwie Powiatowym i radnego Miasta Konina.

Estonia, przez Polaków wymieniana jednym tchem z Litwą i Łotwą, to niewielkie państwo nad Zatoką Fińską na północno-wschodnim skraju Bałtyku. W Polsce wrzucana do worka postradzieckich państw nadbałtyckich. Tymczasem rzeczywistość tego skromnego kraju to innowacyjność i informatyzacja, która także dla nas powinna być przykładem.

Moja wizyta w jednym z 15-stu estońskich regionów, Lääne Viru, związana była z partnerskimi relacjami, jakie Powiat Koniński ma z tym regionem od 2006 r.

Edukacja zawodowa z akcentem społecznym

Przykładem edukacji zawodowej była szkoła w Rakvere – 16-tysięcznej stolicy regionu, w której uczy się 750 uczniów. Szkołę finansuje rząd, a nie samorząd. Wszystkie inwestycje, o których za chwilę, to efekt wykorzystania środków unijnych. Do tego możliwość zarobkowego konfrontowania umiejętności uczniów na rynku usług – to chyba trzy największe różnice, które odnosząc do polskiej (leżącej na łopatkach edukacji zawodowej) nazwalibyśmy przewagą konkurencyjną. Położona w pałacu należącym niegdyś do rosyjskiego rodu Romanowów imponuje niczym dynastia byłych właścicieli. W pamięć zapada szczególnie budynek kształcenia praktycznego, dobudowany do pięknego pałacu. To tam kształceni na mechaników uczniowie naprawiają auta mieszkańców miasta i okolic, tam przyszli gastronomowie i kelnerzy przygotowują i serwują potrawy w mini-restauracji otwartej dla każdego. Przyszli stolarze, zanim opuszczą szkołę, muszą wykonać mebel, który trafia do bursy szkolnej i który sprzedałby się w każdym sklepie. Warto dodać, że unijne środki posłużyły do nowoczesnego wyposażenia tego centrum kształcenia. Do tego dochodzi widok pracujących w małych grupach teleinformatyków, spawaczy (każdy w swoim boksie), czy murarzy budujących ściany i tynkujących, by chwilę potem móc je zburzyć i rozpocząć pracę z kielnią od nowa. Uczniów takiej szkoły szukają pracodawcy, bo wiedzą, że ich fach, to nie wiedza teoretyczna. Absolwenci są więc spokojni, bo bezrobocie w regionie Lääne Viru nie przekracza 5 procent, a na założenie firmy w Estonii potrzeba 18 minut. Swoją drogą nie potrafię pojąć, jak tak prostej rzeczy nie można było zorganizować w Polsce przez 25 lat?!

E-stonia

Estonia bije nas zresztą na głowę nie tylko w obszarze edukacji zawodowej. Pokazują to m.in. twarde dane rankingów innowacyjności, w których to kraj z północnego-wschodu jest o wiele wyżej niż Polska. Dobrym przykładem jest również powszechna dostępność do Internetu. W ostatnich wyborach 27 procent mieszkańców Estonii głosowało przez Internet, a estońscy podatnicy do zinformatyzowanego systemu podatkowego muszą tylko dostarczyć dane. Kwotę podatku wylicza za nich ów system, co jest i transparentne i jednocześnie zwalnia obywatela z odpowiedzialności za błąd. Można? Dlaczego nie!

OZE w budynkach użyteczności publicznej

„Deserem” mojego dwudniowego pobytu w Rakvere była wizyta w Centrum Kompetencji Smart House . Współpracująca ze szkołami zawodowymi, średnimi i uniwersytetami jednostka koncentruje się na budownictwie ekologicznym, pasywnym ze względu na normy, jakie Estonia wprowadzi wkrótce w życie. Każdy nowy budynek użyteczności publicznej po 2018 r. i każdy prywatny budynek wznoszony po 2021 roku ma mieć 0 emisji (słownie: zero emisji). Smart House edukuje i prowadzi badania naukowe, dzieli również część swojej przestrzeni z Urzędem Miasta w Rakvere. Swoją drogą, chciałbym jako radny obradować w takiej sali jak tamtejsi rajcy miejscy. Nie chodzi jednak o zewnętrzny komfort dla uchwalających prawo lokalne, a raczej o ścisły związek innowacyjności, edukacji, przedsiębiorczości i administracji. Mówiąc o administracji, warto dodać, że sprawia wrażenie otwartej na zmiany i dostosowanej do potrzeb.

Polecam odwiedzenie Estonii, zarówno traktującym ten kraj jako „ten ze wschodu”, jak i tym mieszkańcom naszego kraju, którzy przekonani są o wielkiej sile i znaczeniu Polski w Europie.